Migawki wrześniowe

Pierwszy raz w historii bloga mam materiał na kilka postów do przodu i zero czasu na pisanie. W listopadzie będę publikować letnie zdjęcia na dowód, że kiedyś było ciepło, a słońce nie jest wytworem wyobraźni ;)

Na dobry początek pierogi, bo kto nie lubi pierogów? Ulepiłam kilkadziesiąt sztuk do zamrożenia na wypadek niedoczasu.
W internecie krąży stwierdzenie, że Tadeusz Sznuk jest jak pomidorowa, wszyscy go lubią. Niestety muszę zaprzeczyć, bo pomimo najszczerszej sympatii do pana Tadeusza, nie potrafię wykrzesać z siebie ciepłych uczuć względem pomidorówki. To zdanie powinno brzmieć: Tadeusz Sznuk jest jak pierogi, wszyscy go lubią.





To jest to ciasto. Polecam. Polecam. Polecam gorąco.
(Uwaga, podprogowe treści wegańskie!)
Ciasto upiekła Kama, której tego samego popołudnia robiłam zdjęcia. Cały wrzesień zbierałam się do sklecenia portfolio, ale nic z tego nie wyszło. Mimo to wiecie, jeśli ktoś potrzebuje zdjęć, to jest ten adres.



Mój brat zajarał się łucznictwem, a w dodatku sam majstruje przy strzałach. Propsuję, dokumentuję i trochę się boję przyszłych kłótni.





We wrześniu byłam w Łodzi. Przez dziesięć minut. 
Obsługiwane przez usługę Blogger.