Krynki welcome to (i Kruszyniany na deser)

Krynki, powiat sokólski.
3000 mieszkańców.
1 kościół, 1 cerkiew, 3 byłe synagogi.

Pewnego lipcowego dnia załadowaliśmy się z Wojtkiem do pekaesa i w ciągu półtorej godziny pokonaliśmy trasę Białystok- Krynki liczącą 50 km. Wbrew pozorom nie jechaliśmy autobusem typu jaskiniowego.

Z kryneckiego nieba lał się żar, a my kursowaliśmy od jednego pożydowskiego zabytku do drugiego. Tam naprawdę jest co zwiedzać, a turystów prawie nie ma (w odróżnieniu od innych multikulturowych atrakcji Podlasia).



Synagoga Chasydów ze Słonima, dobrze zachowana i przekształcona (podobno) na magazyn paszy. Nie było kogo zapytać, bo na ul. Czystej, przy której stoi synagoga, nie spotkaliśmy nikogo oprócz grupki małych dzieci.

Ruiny Wielkiej Synagogi brzmią obiecująco, prawda? Tymczasem nie pozostaje mi nic innego, jak przytoczyć sławny cytat "Chuj, dupa i kamieni kupa.". Co wrażliwszych na wulgaryzmy zapewniam, że to zdanie naprawdę oddaje istotę rzeczy.


Synagoga Kaukaska na szczęście stoi w jednym kawałku. Obecnie jest to Gminny Ośrodek Kultury i Sportu. Czaiłam się z aparatem chcąc ją sfotografować, kiedy zagadała nas starsza pani mieszkająca tuż obok. Dostaliśmy do obejrzenia album ze zdjęciami Krynek, w którym między kartki włożona była ulotka ze zdjęciem naszej rozmówczyni. Okazało się, że pani Genowefa (obecnie lat 91) będąc już na emeryturze obejrzała w telewizji program o malowaniu akwarelami i postanowiła się tym zająć. Nie dała się długo prosić i przyniosła nam do obejrzenia swoje prace.





Miejsce akcji: kirkut. Zdjęcie przed i po. Mam mały dylemat, bo nie chcę cisnąć po Krynkach, po jednym dniu można oceniać tylko po pierwszym wrażeniu, ale z drugiej strony... Smutno to wygląda, nie?


Cerkiew była zamknięta, ale tuż obok znaleźliśmy prężnie działającą pakernię. Profanum vs. sacrum 1:0.



Idąc do parku de Virionów zahaczyliśmy o plac zabaw (wierzcie lub nie, nie przepuścimy żadnemu) i pusty basen. Nie wiem, jak długo stał bez wody i czy można go już nazwać opuszczonym, ale dzięki cwanemu zabiegowi "b&w" na taki właśnie wygląda. Czy to nasz pierwszy, nieświadomy urbex?


Sam park de Virionów podobno chowa w sobie ruiny dworu. Mimo usilnych starań nie znaleźliśmy żadnych dworskich pozostałości oprócz starego dębu o imieniu Bona. Chyba, że pojedyncze kamienie to ruiny dworu (he-he).

Krynki mogą poszczycić się unikatowym sześciokątnym rondem (czy raczej skwerem). Zdaje się, że na każdy jego bok przypada sklep spożywczy. My wypatrzyliśmy jeden i już za drugą wizytą staliśmy się zaprzyjaźnionymi klientami. Ciekawostka lokalna: w Krynkach jest źródło, z którego pochodzi woda Krynka, a oprócz tego oranżady i cola Krynka w eleganckim szkle do kupienia za jakieś 50 gr.
Przy rondzie znajduje się też antykwariat, niestety był zamknięty. Zaglądałam przez okno i żałuję, że nie mogłam wejść do środka, bo wyglądał jak księgarnia Esy Floresy z Pokątnej.


Do odjazdu pekaesa zostały nam 2 godziny, więc spontanicznie postanowiliśmy dostać się autostopem do oddalonych o 10 km Kruszynian. Jak można się było spodziewać, gdy tylko stanęliśmy na końcu wioski z kciukami do góry, lunęło jak z cebra. Obok drogi stał stary dom na sprzedaż, którego dach ochraniał nas przed deszczem kilka minut. Później lało już tak mocno, że nie zostało na nas nic suchego. NIC.


Przemoczeni złapaliśmy w końcu stopa do Kruszynian. Chwilę  po wyjściu z samochodu spotkaliśmy miejscowego "ja jestem stąd, autochton", który odprowadził nas pod sam meczet. W środku wysłuchaliśmy opowieści o Tatarach, później posnuliśmy się po mizarze i wróciliśmy na przystanek. Tylko po to, żeby dowiedzieć się, że ostatni pks odjechał przed kwadransem. Zgadnijcie, kto wcześniej sprawdzał rozkład. Bingo, nikt. Gdy tylko zaczęliśmy łapać stopa, zza rogu wyszedł nasz nowy znajomy. Uparł się, że pomoże nam wrócić do domu i przy następnej okazji wyskoczył na środek drogi machając rękoma, a później lamentował "pomóżcie, oni tacy biedni, przemoczeni". Nie do końca kulturalne, ale podziałało, drugi zatrzymany w ten sposób samochód zabrał nas do domu.




Obsługiwane przez usługę Blogger.