Mercado Central, spożywcze serce Walencji

Mercado Central, największy targ żywności w Walecji, zachwycił mnie po 5 minutach od wejścia do budynku. Po pierwsze (i oczywiste) jedzenie gdzie okiem sięgnąć. To ogromny atut, nieprawdaż? ;) 
Po drugie, tętniące życiem straganiki to bardzo przyjemne miejsce do fotografowania. Zawsze zarzekałam się, że nie lubię robić zdjęć nieznajomym ludziom, ale po kilku minutach na targu zmieniłam zdanie. Walenccy sprzedawcy byli chyba przyzwyczajeni, bo gdy tylko pojawiałam się w pobliżu z aparatem w dłoni, niespeszeni dumnie prezentowali towar albo uśmiechali się, co od razu przełamywało barierę.




Ta dziewczynka jest córką sprzedawcy. Kręciła się koło stoiska wyraźnie znudzona, aż w końcu tata wziął ją na ręce i posadził na ladzie. Mała zaczęła grzebać w owocach morza, czym wywoła uśmiechy i zachwyty zgromadzonych przy stoisku klientów. 








Gdy już obeszłyśmy wszystko co się dało, razem z Magdą usiadłyśmy przy stoliku tuż pod targiem i zamówiłyśmy nasze pierwsze churros. Prawdopodobnie nie było to miejsce słynące z najlepszych churros w mieście ;) ale miałyśmy akurat czas i postanowiłyśmy spróbować. Tłuste i słodkie, nawet niezłe! Chociaż i tak wolę słone smaki, więc zdecydowanie churros przegrały z pinchos, na które zabrała nas host rodzinka.




Obsługiwane przez usługę Blogger.