Zielono, to znaczy Sejneńszczyzna

Tegoroczne lato było piękne. Prawie bez planów, upalne, zasłużone. Powoli odgrzebuję resztkę wspomnień, dzisiaj przyszedł czas na Sejneńszczyznę.
To zabawne, wiecie, że "Sejneńszczyzna" jest podkreślana przez autokorektę jako błąd? A przecież istnieje, piękna i zielona. Mieszka tam Ania, którą odwiedziłam w sierpniu.
Odebrała mnie z suwalskiego dworca i pojechałyśmy prosto do Wigierskiego PN. Byłam tam wcześniej tylko raz, na zimowisku harcerskim kilka ładnych lat temu. Do dziś żałuję, że nie mam z tamtego wyjazdu zdjęć, zamarznięte jeziora i ogromne świerki przykryte śniegiem wyglądały jak część Narni. Koniecznie chciałam zobaczyć, jak Wigierski prezentuje się latem, dlatego postanowiłyśmy przejść się ścieżką edukacyjną o uroczej nazwie Suchary.



Zieleń, zieleń, zieleń. Czego chcieć więcej?


Cud, miód i bajkowa kraina myślicie? Trochę tak, a trochę Polska.


Kolejnym przystankiem był pokamedulski klasztor położony nad jeziorem Wigry. 




Ta "zabytkowa szeregówka" to eremy, domki zakonników. Każdy miał swój własny, wewnętrzny ogródek. Obecnie są wynajmowane jako miejsca noclegowe.


Gorąco polecam wejście na wieżę. Schodków niewiele, widoczki przednie.
To jedna z moich złotych zasad turystycznych: gdziekolwiek jesteś, sprawdź, czy możesz wleźć wyżej ;)


Popołudniu pojechałyśmy do domu Ani na obiad. Jakiś czas temu (mniej więcej po 3 miesiącach od mojej wizyty) Ania wyznała, że za mało posłodziła naleśniki, w związku z czym mogły nie być tak dobre, jak powinny. Korzystając z okazji jeszcze raz zaprzeczam i podkreślam BYŁY BARDZO DOBRE! :)
W ramach deseru pojechałyśmy z wujkiem Ani i Gosią, siostrą Ani (tak, wiem, że ciągle powtarzam Ani i Ani, ale tak się składa, że ten wyjazd Anią stoi ;) na działkę położoną, a jakże, nad kolejnym jeziorem. Moczyłyśmy nogi siedząc na pomoście, podjadałyśmy śliwki i grałyśmy w P. Zasady są proste - jakby kalambury, ale hasło opisuje się używając wyłącznie słów zaczynających się od litery "p". Spróbujcie sami, ale uprzedzam, że potem przez kilka godzin myśli się tylko na pe!

Wracając zahaczyłyśmy jeszcze o Sejny. Najstarsi Indianie wśród czytelników Plecaka mogą pamiętać ubiegłoroczny post. Z radością melduję, że sklep z napisem "Fajerwerki" wciąż prosperuje.


Obsługiwane przez usługę Blogger.