Poradnik: tania Norwegia


Norwegia ma opinię bardzo, bardzo drogiego kraju (i słusznie), ale kilkudniowy wyjazd może kosztować 1/4 tego, co wczasy nad polskim morzem. Byłam w Norwegii dopiero dwa razy, może nie jestem ekspertem, ale wciąż dużo osób pyta mnie ile to kosztuje i jakim cudem tak tanio ;) spieszę z wyjaśnieniem.

Wyjazd nr 1: lipiec 2014. 6 dni, 3 osoby, koszt mniej więcej 200 zł/osoba (w tym bilety lotnicze w obie strony łącznie za 68 zł). Posty tu, tu i tu.
Wyjazd nr 2: wrzesień 2015. 4 dni, 2 osoby, koszt mniej więcej 400 zł/osoba (w tym bilety lotnicze jakieś 250 zł). Posty tu, tu i tu.

TANIE LOTY

Gdyby nie one, pewnie nie trafiłabym do Norwegii. Często można znaleźć bilety za kilkadziesiąt złotych, my na drugi wyjazd kupiłyśmy trochę droższe, bo bardzo nam zależało na wrześniowym terminie. Do szukania polecam Skyscanner i Esky, czasem przeglądam też fly4free. Udanych łowów!

NOCLEGI

W czasie pierwszego wyjazdu mieliśmy ze sobą namiot. Dokupiliśmy jeden duży bagaż, na który składała się torba z namiotem i ogromnym zapasem jedzenia z Biedry. Po podziale na 3 osoby wyszło kilkadziesiąt zł na głowę, a mieliśmy z głowy nocleg i większość jedzenia. W Norwegii można rozbijać się na dziko praktycznie wszędzie, ale trzeba pamiętać, że czasem na dziko znaczy naprawdę na dziko ;)
Pierwszej nocy rozłożyliśmy namiot w lesie, jakiś kilometr od drogi i stacji benzynowej. Rano chłopcy poszli na tę stację zjeść hot dogi w ramach śniadania, a ja korzystając z chwili samotności ogoliłam nogi : D po czym przetrzepywałam cały namiot w poszukiwaniu kremu. Właśnie wtedy usłyszałam jakieś hałasy. Byłam pewna, że to chłopaki chcą mnie nastraszyć, dlatego wylazłam z namiotu z uśmiechem, który natychmiast zastygł mi na ustach. Kilkanaście metrów przede mną między krzakami stał ryś. Co więcej, wydawał z siebie jakieś warczące odgłosy, które nie wróżyły miłej znajomości. Wykazując się zaskakująco jak na mnie świetnym refleksem, wskoczyłam z powrotem do namiotu i zamknęłam się w środku. Ryś ani myślał rezygnować, łaził dookoła wciąż powarkując, a ja zastanawiałam się, czy zechce rozedrzeć materiał namiotu pazurami.
Umierałam tak sobie ze strachu, kiedy wrócili chłopcy dzierżąc w rękach kijki i krzykami odpędzili zwierzaka. W drodze powrotnej ze stacji żartowali sobie, że może mnie coś zjadło, przyszli na miejsce a tu ups, niespodzianka.
Pozostałe noce spędziliśmy na wyspie Langoyene na darmowym campingu, więcej info tutaj.




W czasie drugiego wyjazdu skorzystałyśmy z Couchsurfingu. Tydzień przed napisałam do 3 osób. W ciągu 2 godzin dostałam dwie pozytywne odpowiedzi i jedną negatywną z wytłumaczeniem dlaczego. Starannie napisana prośba to klucz do sukcesu! :)

TRANSPORT

One & only autostop, Norwegowie są przemili, na pewno nie będzie problemu. Właśnie tam złapałam najszybszego stopa (10 sekund po wystawieniu kciuka), najwygodniejszego stopa (materac rozłożony na pace busika), najfajniejszego stopa (żółty ogórek z hipisowską rodzinką w środku) oraz stopa, który sam złapał mnie.



JEDZENIE

Oprócz prowiantu z Polski, polecam sklepy Rema. Da się tam znaleźć chleb w ludzkich cenach (jeden jedyny, w przeliczeniu jakieś 3,5 zł/ 750 g, nawet smaczny). Na tanie warzywa raczej nie ma co liczyć, ale znaleźliśmy też puszki z kukurydzą w przystępnej cenie i wiaderko marmolady, która podnosiła nam poziom cukru przez cały wyjazd.


Ostatni wieczór na wyspie, szarpnęliśmy się na bąbelki i kubeczki, za dużo dookoła było Norwegów sączących wino z kieliszków ;)

CEBULACTWO EKSTREMALNE

Bilety na promach raczej nie są sprawdzane, a już na pewno nie w tej części, gdzie zaparkowane są samochody. Także tego. Kwestia sumienia :)

To info raczej tylko dla ludzi, co to podejmują wyzwanie eurotripu za 5 zeta. W niektórych (wszystkich? nie wiem) sklepach chleb kroi się samodzielnie, a krajalnica odrzuca piętki. Zazwyczaj gdzieś obok całe wiadro takich piętek i można je zabrać. Uprzedzałam, to opcja dla cebul ekstremalnych!



Jeszcze jedno. Najlepsze atrakcje są za darmo, trzeba tylko otworzyć oczy :)




Obsługiwane przez usługę Blogger.