Podróż (prawie) bez aparatu


Przedwczoraj wróciłam z Francji. Wyjazd był dość spontaniczny, ale to nic, bo nie potrzebuję dużo czasu na przygotowania. Trochę ciuchów, trochę jedzenia, Kindle i aparat. Razem z Anią miałyśmy wylądować w Paryżu i pokręcić się po nim przez cały dzień, a wieczorem wsiąść w pociąg do Dijon. Po wylądowaniu na Beauvais przywitała nas mgła, ale tuż po przyjeździe do centrum na szczęście rozpogodziło się. Miałyśmy w planie jeden ogromny spacer, który rozpoczęłyśmy od Centrum Pompidou. Stanęłam w odpowiednim miejscu, by ująć w kadrze cały budynek i no kuuuuu... hf74f7gtw8e7fh%f7egyug!!!!!!! Error 99.
Wdech wydech wdech wydech, przeczyścić styki. Przeczyściłam, próba nr 2. Znów nie działa. Nie było czasu na rozpaczanie, poszłyśmy do Pompidou. Na 4 piętrze rozpościerał się fajny widok na miasto, daleko na horyzoncie majaczyła TA wieża. Niepewnie wyjęłam aparat, wstrzymałam oddech. Działa!


Problem został chwilowo zażegnany, obeszłyśmy wystawy zatrzymując się na dłużej przy pokoju ze ścianami pomazanymi kredą. Każdy zwiedzający mógł zostawić po sobie ślad. Niestety własnie w tym miejscu aparat po kilku zdjęciach znów odmówił współpracy.



Przez resztę dnia musiałam zdać się na telefon, bo aparat zgodził się tylko na pamiątkowe zdjęcie pod Luwrem. Trochę zepsuło mi to radość ze zwiedzania, bo jak to śmigam sobie pierwszy raz w życiu po Paryżu i nie mogę tego udokumentować ;) Wiadomo, że można robić zdjęcia telefonem, ale przyzwyczajona mojego starego Canona czułam się jak bez ręki, a zdjęcia z komórki wydawały się jeszcze bardziej płaskie i gorsze niż zazwyczaj. W dodatku nie mogłam kadrować tak jak chciałam no i ŚWIATŁOO!
Cały pobyt w Dijon nawet nie nosiłam ze sobą aparatu, bo i tak nie działał. Mimo całej mojej rozpaczy ;) czegoś mnie to nauczyło. Tłumaczyłam sobie: "Kasia, dużo ludzi podróżuje i nie fotografuje. Nie przyjechałaś tu wyłącznie dla zdjęć, skup się na czymś innym. Pisz, zapamiętuj obrazy w głowie." Denerwowało mnie to, patrząc przed siebie widziałam fajne kadry, ale telefonem nie dało się ich uchwycić. Później Canonem udało mi się zrobić tylko 2 zdjęcia. Przy zabytkach nie działał, ale uwiecznił kota z Beaune i przejście z kościoła na plebanię.




Obsługiwane przez usługę Blogger.