Beantella

Jakiś czas temu chciałam upiec brownie z czarnej fasoli. Przygotowałam masę i odstawiłam na chwilę, by zaraz ją upiec. Przed wylaniem jej na blachę spróbowałam łyżkę i stwierdziłam, że nie piekę, bo przypadkiem wyszedł mi przepyszny krem : ) Załadowałam go do słoika i nazwałam beantellą (obiecuję, że jest smaczniejszy niż nutella, SERIO). Od tego czasu robiłam kilka wersji: z dodatkiem kokosa, orzechów, dyni. Dzisiaj miałam zrobić mu zdjęcia na potrzeby posta, ale listopadowy mrok zastał mnie z niedogotowaną fasolą i zamiast przyzwoitych zdjęć jest jedno stare, komórczakowe. Łapcie przepis podstawowy:

BEANTELLA (ok. 500 ml)

200 ml suszonych daktyli
200 ml suchej czarnej fasoli
5 łyżek kakao
50-100 ml mleka sojowego/innego (mniej lub więcej w zależności od tego, jak wam się będzie miksowało)

Fasolę namaczam na noc, daktyle zalewam wodą i też zostawiam na noc.
Rano (lub po ok. 12h) gotuję fasolę do miękkości i studzę. Dodaję daktyle (z wodą!), kakao i mleko, miksuję, schładzam, jem : )

Sprawdza się zjadany łyżką, na kanapkach, w owsiance, z makaronem, do placków i naleśników (Ala, szykuj patelnię :)).


Obsługiwane przez usługę Blogger.