Suwałki/Sejny

Jakiś czas temu natknęłam się na informację o promocji organizowanej przez PKS Białystok. Udało mi się zarezerwować bilety do i z Suwałk po 1 zł, na wycieczkę namówiłam też Kamę. Jedyne co zaplanowałyśmy na ten dzień to odwiedzenie wege kawiarni, której ostatecznie nie udało nam się nawet zlokalizować.
Wygłodniałe zdecydowałyśmy się na pierwszą lepsza pizzerię - kiczowato wyglądającą Fantazję. Standardowa prośba o wymianę sera na inne warzywko wywołała lekką konsternację, ale ostatecznie dostałyśmy całkiem niezłą pizzę na grubiutkim cieście. Za to sos okazał się wstrętnym, rozwodnionym keczupem. Równowaga musi być!




Później wybrałyśmy się na spacer, odnalazłyśmy suwalski street art i trochę małomiasteczkowych akcentów.








Po krótkiej naradzie postanowiłyśmy zahaczyć o Wigierski Park Narodowy, ale ostatecznie dojechałyśmy do Sejn. Pod sejneńską katedrą znalazłyśmy Matkę Boską... od Hub?




Po powrocie z Sejn do Suwałk poszłyśmy na kolację do Stokrotki - pudło surówki i razowa jako najlepszy roślinny posiłek podróżnika.


Po kolacji zostało nam pół godziny do odjazdu PKSa, więc zdążyłyśmy jeszcze zaliczyć błyskawiczny spacer do drewnianej molenny staroobrzędowców. Niemal biegiem wróciłyśmy na dworzec, by poczekać pod tabliczką "Białystok" na odjazd. Kiedy PKS spóźniał się niemal 20 minut, poszłam zasięgnąć informacji u dyżurnego ruchu. Okazało się, że białostocki pekaes nie ma podpisanej umowy z suwalskim dworcem (???) i odjeżdża z przystanku autobusowego. Podsumowując: nasze super tanie bilety przepadły razem z pekaesem, który był ostatnim połączeniem z Białymstokiem tego dnia. W międzyczasie zrobiło się ciemno i okropnie zimno (w końcu Suwałki ;)), więc zdecydowałyśmy się na ostatnią opcję, czyli powrót autostopem.
Zanim zaczęłyśmy łapać, zadzwoniłam do mamy, żeby na wszelki wypadek uprzedzić jak wracamy. Wtedy wydarzyła się najmilsza rzecz wieczoru - mama oznajmiła, że ma w Suwałkach znajomych, którzy nas przenocują. Pół godziny marszu przez miasto, cudem uniknięte rozjechanie Kamy przez pojazd czyszczący ulicę i już siedziałyśmy w ciepłym pokoju z kubkami herbaty w dłoniach. Tyle wygrać! ;)
Obsługiwane przez usługę Blogger.