Sam na sam z miastem - Düsseldorf

Nie ma nic lepszego niż samotna włóczęga po obcym mieście. Od kiedy pamiętam, lubiłam się tak gubić. Bez mapy, bez planu na odnalezienie czegoś konkretnego, z aparatem jako jedynym towarzyszem. Idę przed siebie, chłonę obrazy i dźwięki. Wtapiam się w miasto. Czasem podsłuchuję urywki rozmów mijających mnie ludzi, a czasem jestem brana za miejscową (co zawsze sprawia mi niesamowitą radość :)). Nawet kiedy podróżuję z kimś, potrzebuję choć odrobiny czasu tylko dla siebie. Towarzystwo jest super, ale zwyczajnie muszę "poprzeżywać" miasto obcując z nim sam na sam.




Podczas pobytu w Düsseldorfie miałam takie swoje 2 godziny na wieczorny spacer. Dziewczyny podrzuciły mnie pod Ständehaus (niegdysiejszy budynek pruskiego Sejmiku prowincjonalnego, obecnie chyba muzeum sztuki). W planach miałam dojście na czuja do centrum, pod Primark, który miał być miejscem naszego spotkania przed powrotem do domu w Meerbusch.


I <3 monkeys, especially if they are arcitic (:





Zupełnym przypadkiem trafiłam do lodziarni przy Friedrichstraße 8. Załapałam się na lody o smaku solonego karmelu przygotowane na mleku sojowym. Pyszności <3



Zupełnie nie wiem o co chodzi z tymi kutasowymi sówkami, ale opanowały miasto i czają się na każdym rogu.




Obsługiwane przez usługę Blogger.