Vikingskipshuset & Historisk museum, Oslo

Jednym z niewątpliwych plusów Oslo jest niewielka odległość pomiędzy poszczególnymi atrakcjami. W ciągu kilku dni zwiedziliśmy wszystkie interesujące nas miejsca chodząc pieszo. Najwięcej czasu zajął nam spacer z centrum do muzeum łodzi wikingów. Po drodze zajrzeliśmy do Biblioteki Narodowej (w środku stare woluminy i śliczne, stare wnętrza; mój wewnętrzny mol książkowy rozpływał się z zachwytu). Później trasa wiodła przy Bygdoy Royal Farm, po jednej stronie mieliśmy pasące się krowy, a po drugiej kucyki; wszystko to tylko kilka kilometrów od ścisłego centrum :)


Na Vikingskipshuset składają się 3 łodzie i trochę "gadżetów" z epoki. W sumie niewiele, jeśli ktoś nie do końca jest zainteresowany wikingami to może się zawieść. Ja (głównie za sprawą Ragnara Lothbroka i Vikings) byłam naprawdę nakręcona na to muzeum. Łodzie okazały się większe niż obstawiałam i zrobiły na mnie spore wrażenie.



Kupując bilet do Vikingskipshuset można wejść też do Historisk museum zlokalizowanego tuż koło Pałacu Królewskiego. Wróciliśmy tam kolejnego dnia, by obejrzeć starannie dopracowane wystawy stałe poświęcone poszczególnym rejonom świata. Poniżej instalacja z sali indyjskiej. Cokolwiek autor miał na myśli, mi kojarzy się to jedynie z tym zdjęciem.


Do końca roku można też oglądać wystawę czasową "JA, VI <3 FRIHET". Z tej okazji dookoła budynku muzeum i wewnątrz, na poduszkach, umieszczono cytaty dotyczące wolności.




Jeśli chodzi o muzea w Oslo, to numerem jeden dla mnie jest Munchmuseet. Do środka nie można było wnosić aparatu, ale wiadomo, obrazy największe wrażenie robią na żywo.
Obsługiwane przez usługę Blogger.